Emigracyjna rzeczywistość
Po skończeniu pierwszego roku studiów, postanowiłam wyjechać do Edynburga na wakacje. Były mi potrzebne pieniądze, chciałam wykorzystać przerwę wakacyjną na znalezienie jakieś czasowej pracy w Anglii. Najpierw była czterdziestodwugodzinna podróż autobusem: Polska, Niemcy, Francja, podróż przez kanał. Autokar pełen ludzi z takimi samymi planami. Oczywiście wesoło i czuć wódkę. Będzie ciężko. Przetrwałam, dojechaliśmy do celu późno w nocy. Jest ciepło, na dworcu czekają znajomi, którzy przyjechali kilka miesięcy wcześniej. Przynajmniej mam pewne mieszkanie. Jeszcze tylko znajdę pracę i będzie dobrze. Mogę pracować w restauracji, barze, mogę nawet zająć się sprzątaniem. Przyjechałam tutaj zarobić. Poranek następnego dnia. Uzbrojona w uśmiech i wcześniej spreparowane CV oraz wyćwiczone zdanie „Hello, I’m looking for a job” wyruszam w miasto. Jest ciepło, miasto jest piękne, wzdłuż ulic ciągnął się segmenty jednorodzonych domów, z pięknymi parkanami, od ulicy odgradzają je tylko niskie płotki. Jest to dla mnie dziwne, nikt się nie odgradza, ludzie nawet czasem nie zamykają drzwi. Nawet na horyzoncie nie ma żadnych bloków. Jest zielono, piękny, ciepły lipcowy poranek. Mój entuzjazm kończy się po zaraz po tym jak zostawiłam piętnaste CV. Okazuje się, że w samym Edynburgu jest teraz przynajmniej pięćdziesiąt tysięcy Polaków, i większa część z nich również szuka pracy. W każdym barze, restauracji, czy nawet w firmie która zajmuje się sprzątaniem biur pracuje przynajmniej jeden Polak. Kiedy idziesz ulicą, czy jedziesz autobusem, słyszysz jak ludzie rozmawiają po polsku. W głowie podsumowujesz „konkurencja”, niestety raczej nic dobrego nie spotka cię od Polaka za granicą. Chyba wychodzą wtedy na wierz wszystkie brzydkie cechy charakteru i narodowych przywar. Ale wróćmy do wydarzeń z pierwszego dnia pobytu w Edynburgu. Po chwilowym kryzysie entuzjazmu i wiary w swoje siły, skierowałam swoje kroki do czegoś w rodzaju agencji pośrednictwa pracy i wypełniłam aplikacji na ofertę pracy dotyczącej sprzątania. Trudno, jak nie znajdę nic innego to będzie dobre i to. CDN.